-Nareszcie.-powiedziałam wysiadają z samolotu.
-Zamówiłam taksówkę. Zaraz powinna tu być.-powiedziała Sarra i ruszyłyśmy na zewnątrz.
-No patrz. Już jest.-wsiadłyśmy. Przyjaciółka podała kierowcy adres. Kilka minut później byłyśmy pod domem.
Zapłaciliśmy i wysiadłyśmy. Wzięłyśmy swoje walizki. Sarra zapukała ale nikt nie otworzył.
-Mam gdzieś klucze.-mruknęła i zaczęła grzebać w kieszeni spodni.
-O są.-powiedziała i otworzyła drzwi.
-Tato! Maddy!
-Sarra!-usłyszałyśmy dziecięcy pisk, a po chwili 5-latka była w ramionach Sarry.
-Nareszcie wróciłaś. Tęskiłam.-wtuliła się bardziej. Od śmierci ich mamy Maddy traktuje Sarre jak mamę. W końcu ona miała roczek kiedy pani Walker zmarła.
A Maddy nawet kilka razy się przejęzyczyła i zamiast powiedzieć siostra powiedziała mama.
-Alice. Za tobą też tęskniłam.-przytuliła mnie.
**Perspektywa Sarry**
-Maddy, a gdzie tata?
-Musiał jechać do pracy.
On ciągle tylko praca, praca i praca. A gdzie dom i dzieci w jego życiu?
Zostawia opakowanie się małą mi. Ale on nie rozumie że to jest dla mnie za dużo. Kiedy Maddy miała mniej lat ledwo zdałam szkołę. Ciągle tylko musiałam za nią latać. Ona była wszędzie. Jedyny moment kiedy mogłam usiąść i się pouczyć był wtedy kiedy ona spała, a nie trwało to długo. Wiele nieprzespanych nocy przez co potrafiłam nawet spać na lekcjach.
Mimo że mówiłam mu ciągle ,,opiekowanie się Maddy to dla mnie za dużo" to on ,,Ktoś musi zastąpić jej mamę. A tym ktosiem najlepiej byłoby gdybyś to była ty"
I tak zostawił to na mojej głowie.
Przyzwyczaiłam się, że czasem mówi na mnie mama, ale ja jestem za młoda!
Poszłam do pokoju, który dziele z Alice i położyłam walizkę na łóżku.
Po chwili usłyszałam charakterystyczną melodyjkę Skype'a. Podeszłam do przyjaciółki, a ona odebrała połączenie. Po sekundzie na ekranie pojawili się chłopcy.
-Tęsknimy!-krzyknęli chórem.
-My też.-powiedziałyśmy równo.
-I jak? Wszystko okey? Dotarłyście bez przeszkód?
-Tak? A co?
-Tak się pytamy.
-Sarra!-usłyszałam krzyk Maddy.
-Kto to?-Zapytał Harry, i zaraz po tym w pokoju znalazła się moja młodsza siostra.
-Odprowadzisz mnie do koleżanki? Proszeeeeee...-powiedziała i przytuliła się do mojego brzucha.
-No dobra. Chłopcy ja lecę.-pokiwałam im i zeszłam na dół.
-Wsiadaj.-powiedziałam otwierając drzwi od auta.
-Pomoż.-spojrzała na mnie błagalnie.
Westchnęłam i posadziłam ją na siedzeniu, a następnie zapiełam ją pasem.
Usiadłam na miejscu kierowcy i odpliłam auto.
Chwilę później byłam pod domem jej koleżanki.
-To paa. Przyjdzie po mnie?
-Ehh..o której?
-Około 19. Prosieeee!
-No dobrze już.
-Jej! Dziękuje. Paa!
-No pa.
Mała weszła do domu, a ja odjechałam.
***
Pół godziny później byłam pod domem. Wysiadłam z auta i ruszyłam do drzwi.
-Ariana?-zapytałam widząc moją kuzynke.
-Sarra!-pisnęła i przytuliła mnie na powitanie.
-Co ty tu robisz? Chodź. Wejdziemy do domu.
-Nie. Ja tylko przyjechałam zaproponować Ci coś. Lepiej chodźmy na spacer.
-Hmm...no dobrze.
Ruszyliśmy w stronę parku. Usiadłyśmy na ławce, a moja kuzynka zaczęła opowiadać.
-No więc. Mój szef chce się pozbyć pewnych ludzi, a ty możesz nam pomóc.
-Nam?
-Emm...to nie jest łatwe.
-Jesteś w jakimś gangu.
-A jednak.
-I że niby ja..?
-Tak. Umiesz strzelać.
-Gdybym chociaż kiedykolwiek trzymała pistolet w ręku...
-Dobra nie ważne...wszystkiego nauczysz się od naszych ludzi.-powiedziała i podała mi kartkę.
Uniosłam jedną brew.
-Adres. Masz czas do dziś do 23:45.
-Hej! Poczekaj!-krzyknęłam gdy odchodziła.
-Możesz mnie podwieźć?
-Jasne mała. Chodź.-poszłam za Arianą.
Co mi tam...moje życie jest nudne jak...przyda się trochę przygody i niebezpieczeństw.
-To tutaj.-powiedziała 20 minut później.
Wysiadłam z auta i weszłam do budynku, a następnie do gabinetu.
-Czego?
-Przysłała mnie A-ariana.
-A...okey siadaj.-wskazał na krzesło.
-Masz...pozbądź się któregoś z tych ludzi, a będziesz w naszym gronie.-na stół wyciągnął jakieś zdjęcia i pistolet.
Odwróciłam kartki i dokładnie się przyjrzałam. TO SĄ ZDJĘCIA CHŁOPCÓW!
Spojrzałam na niego tajemniczo i wzięłam broń do ręki, podając mu zdjęcie.
-Dobry wybór...
-Sarra.
-Dobry wybór, Sarro.-powiedział, a ja uśmiechnęłam się szyderczo.
Nadchodzi czas tak bardzo przeze mnie upragniony. Czas zemsty. Szykuj się...
