wtorek, 25 marca 2014

Rozdział 3

**Następny dzień**
Obudziłam się w salonie oparta o ramię Alice. Chyba usnęliśmy podczas filmu. Spojrzałam na wszystkich. Zayn jako jedyny spał na ziemi. Potem Harry na końcu kanapy, na jego ramieniu miał głowę Louis, Liam na ramieniu Louisa, Niall na ramieniu Liama, a Alice na ramieniu Nialla. Oj uwierzcie mi...można się pogubić. Poszłam do kuchni zrobić sobie jedzenie... no i reszcie też. Pół godziny później na talerzu było z 20 kanapek. Dlaczego? Bo musi też starczyć kanapek dla nas, a Niall chyba 20 nie zje. I skąd wiem, że Niall jest żarłokiem? Alice mi kiedyś wspominała, a mówiąc kiedyś miałam na myśli w samolocie.

 **Popołudnie godz. 14:00**
Postanowiłam wyjść na zakupy. W końcu tyle fajnych ciuchów tu jest. Wyszłam z domu mówiąc reszcie tylko ,,pa". Stałam przed jakimś sklepem i wpatrywałam się w wystawę, gdy nagle poczułam czyjąś rękę na ramieniu. Muszę przyznać. Przestraszyłam się. Pełna strachu obróciłam się i nie mogłam uwierzyć własnym oczom! Za mną stał...Tom! Znaczy tak mi się wydawało. Z twarzy wyglądał jak on.
-Tom? Tom Jonson?-zapytałam, żeby się upewnić.
 -Tak witasz się z przyjacielem?-wtedy byłam pewna, że to on. Szczęśliwa rzuciłam mu się na szyję. Tyle lat. Tyle lat minęło odkąd go ostatni raz widziałam. Aż 12 lat, ogarniacie ile to czasu?
 -A ty co tu robisz?-zapytał.
 -Przyjechałam tu na wakacje. Będę tu caaaaaaaałe 2 miesiące!-krzyknęłam.

**2 godz. później**
-Na prawdę urodziła Ci się siostra?-zapytałam. Przez te 2 godziny mówił co się u niego zmieniło.
-Nawet mi nie przypominaj o tej wrednej, małej mendzie.-na jego słowa zaczęłam się śmiać.
Powiecie mi skąd Harry znalazł się na drugim końcu ulicy? Szedł spokojnie, do czasu. Gdy tylko zobaczył mnie z Tomem od razu podbiegł.
-Spierdalaj od Sarry jak najdalej!-krzyknął.
-Harry, ale o co Ci chodzi?!-zaczęłam się na niego wydzierać.
-Chodzi o to, że on cie wykorzysta i zostawi.-
-Ale to mój przyjaciel!-
-Ta jebana pizda nie ma przyjaciół!-
-Może byś tak zostawił nas w spokoju.-Nareszcie odezwał się Tom.
-Spierdalaj. Nie z tobą rozmawiam!-A Harry wydawał mi się fajny...Tom pociągnął mnie za rękę w swoją stronę, a Hazza zareagował bardzo nerwowo. Podszedł do niego i przywalił mu w nos. Chłopak pod wpływem uderzenia przywrócił się. Usiadł na nim okrakiem i zaczął go bić po twarzy pięściami.
-Harry! Zostaw go!-krzyczałam i próbowałam odciągnąć chłopaka od mojego przyjaciela, ale na marne. Wydawało się jakby był w transie. Po chwili loczek wreszcie mnie posłuchał i odszedł od Toma. Gdy tylko spojrzałam na półprzytomnego chłopaka zaczęłam płakać. Harry próbował mnie przytulić, ale go odepchnęłam.
-Nie dotykaj mnie! Nie podchodź do mnie! I najlepiej trzymaj się z dala ode mnie!-krzyczałam dławiąc się łzami. Podbiegłam do mojego przyjaciela i sprawdziłam mu puls. Bardzo słaby. Szybko wybrałam numer na pogotowie.  15 minut później Toma zabrała karetka. Chciałam jechać z nimi. no ale mnie nie chcieli zabrać.

**45 minut później**
-Ale ja Ci mówię, że zrobiłem do dla twojego bezpieczeństwa. To jest niebezpieczny typ.-mówił Harry wchodząc do domu razem ze mną.
-A ja ci powiedziałam trzymaj się ode mnie z daleka!-krzyknęłam i pobiegłam do pokoju.

**Perspektywa Alice**
-Harry coś ty jej zrobił?-zapytałam.
-Chłopacy mamy problem. Tom jest na wolności.-całkowicie mnie zignorował.
-Przecież miał siedzieć w pierdlu!-krzyknął zdenerwowany Zayn. O co tu kurwa mać chodzi.
-No to najwyraźniej nie siedzi w więzieniu, tylko chodzi sobie po mieście.-
-O jakim wy Tomie mówicie?!-krzyknęłam.
-Tom Jonson. Najbardziej niebezpieczny typ w Londynie. Co ja mówię? Najniebezpieczniejszy typ w całej Wielkiej Brytanii i rzekomy przyjaciel Sarry.-odpowiedział lokowaty. Zaraz chwila! Już go pamiętam! Najlepszy przyjaciel Sarry z dzieciństwa. Od razu wiedziałam, że coś jest z nim nie tak!
-Ale dlaczego Saru mówiła, że masz trzymać się od niej jak najdalej?!-
-Bo tak jakby go pobiłem. Bardzo mocno go pobiłem.-
-Ale żyje?!-
-Gdyby kurwa nie żył to byśmy się tak nim nie zamartwiali!-krzyknął Horan.
-Nie krzycz na mnie! Mam chyba prawo wiedzieć kim on do cholery jasnej jest i co wam takiego zrobił, że tak martwicie się tym, że jest na wolności.-wykrzyczałam mu to prosto w twarz.
-Ale nie musisz się do wszystkiego wtrącać! Nie jesteś nam teraz potrzebna!-czy ty na pewno chcesz tej kłótni Niall? Jesteś pewien? Chociaż oni mogą mieć rację. Nie powinnam się teraz wtrącać.
-Mam prawo wiedzieć o co tu chodzi! Przyjechałam do Londynu do was by się wyluzować, a nie martwić się teraz moim i Sarry życiem!-
-No to jedziecie sobie gdzie indziej! O mam pomysł! Najlepiej na Antarktydę! Będę miał święty spokój od ciebie i od niej i ze spokojem będę mógł zająć się sprawa Toma!-walnęłam go w twarz i pobiegłam do Sarry.
-Sarra może oni mają rację? Może on jest niebezpieczny?-
-Ale tak czy siak to mój przyjaciel!-
-No, ale zrozum! On siedział w pierdlu!-
-C-c-co?-moja biedna sarra. Przyjaźniła się z...bandytą, zabójcą lub może gwałcicielem? Nie wiem. A nie będę się pytać chłopakom bo jeszcze bardziej zdenerwuje Nialla.
-Cicho. Już nie płacz.-powiedziałam, gdy dziewczyna zaczęłam płakać na moim ramieniu mocząc i brudząc mi tuszem bluzkę.
*******************************************************

To teraz coś dla was:
      
Tom Jonson. Ma 20 lat. Przez rok siedział w więzieniu. Wróg Harrego, Nialla, Liama, Zayna i Louisa. Jest bardzo niebezpieczny.

To na tyle. Sorry, że dodaję dzisiaj ale wczoraj nie miałam czasu. Następny rozdział za tydzień w poniedziałek :-)
Aha i przepraszam, że taki krótki :-)

1 komentarz:

  1. Jestem ciekawa o co chodzi z tym całym Tomem...czekam na 4 rozdział!

    OdpowiedzUsuń