piątek, 14 marca 2014

Rozdział 2

-Powiedzieli, że zrobią ten obiad.-powiedziała Alice, siadając koło mnie.
-Czyli mam szykować się na wizytę u lekarza z powodu zatrucia pokarmowego?-szturchnęła mnie w ramię.
-Aż tak źle nie gotują. Mam nadzieję.-usłyszałam krzyki i śmiechy. Spojrzałam na przyjaciółkę, a ona na mnie. Wstałyśmy z kanapy i poszłyśmy w stronę odgłosów. Weszłyśmy do kuchni, a tam:
1. Zayn był cały biały.
2. Harry leżał w sosie pomidorowym.
3. Niall ma na ryju czekoladę.
4. Ja i Alice też jesteśmy całe w sosie.
-To moja ulubiona bluzka.-powiedziałam z wyrzutem.
-Hahaha.-chłopcy zaczęli wytykać mnie palcami.
-No rzeczywiście. To bardzo śmieszne. Weście się tylko z tego śmiechu nie posrajcie!-powiedziałam, a raczej wykrzyczałam. Poszłam do pokoju. Zaczęłam wyrzucać wszystkie rzeczy z walizki, szukając jakiejś bluzki do domu, a nie na wyjście. Znalazłam! Była na samym dnie walizki. Zdjęłam tą brudną bluzkę. Spojrzałam na drzwi. Były lekko uchylone, a zza nich wyglądał loczek.
-Zboczeniec!-krzyknęłam i rzuciłam go tym co miałam pod ręką, czyli brudną bluzką. Póki miał ją na twarzy, założyłam nową.
-Nie jestem zboczeńcem.-odpowiedział.
-Nie wcale, przecież tylko podglądywałeś bezbronną, przebierającą się dziewczynę.-powiedziałam z nutką sarkazmu. Wyszłam z pokoju i zeszłam na dół.
-Wychodzę!-krzyknęłam.
-Po co?-
-Na spacer.-odpowiedziałam.
-Ale jeszcze się zgubisz i co ja powiem twojemu ojcu?-
-No to niech, któryś z tych ,,debili"-zrobiłam cudzysłów w powietrzu-mnie oprowadzi.-
-Liam!-krzyknęła Alice.
-Co?-zapytał chłopak, wychodząc z kuchni i pakując sobie do buzi pączka.
-Oprowadź Sarre po Londynie.-
-Okay.-powiedział i założył buty oraz kurtkę. Ja zrobiłam to samo.
**Godz. 20**
-Długo jeszcze będziesz mnie oprowadzał?-zapytałam.
-Nie. Odwiedzimy jeszcze tylko jedno miejsce.-
Przez ten czas spędzony z Liamem trochę go poznałam. Okazało się, że mamy dużo wspólnego, ale nadal nie rozumiem jak można bać się łyżek.
-A oto London Eye.-powiedział pokazując na wielką budowlę.
-I ja mam do tego wsiąść?-zapytałam lekko przerażona.
-Tak.
-Ale ja się boję.
-Spokojnie. Nie ma czego się bać.-powiedział. Po 5 minutach byliśmy w środku. Dopiero na samym szczycie zobaczyłam jaki Londyn jest piękny. Zawsze chciałam tu przyjechać, ale jakoś nigdy mi się to nie udało.
-Wiesz co?-z moich zamyśleń wyrwał mnie głos Liama.
-Już jako małe dziecko zaplanowałem sobie, że to tutaj wyznam dziewczynie miłość.-dokończył.
-To takie urocze.-powiedziałam patrząc w gwizdy. Tutaj było tak pięknie.
-Chodź do domu.-powiedział kiedy wyszliśmy z tego czegoś.

**30 minut później**
Weszliśmy do domu. Wszędzie było ciemno prócz salonu. Poszliśmy tak. Wszyscy byli wpatrzeni w telewizor i jedli popcorn. Dołączyłam do nich, a Liam widząc, że kończy nam się popcorn poszedł zrobić dodatkową porcję.

******************************************************
Przepraszam was, że tak późno, no ale jakoś nie miałam czasu... i weny. Następny za tydzień w poniedziałek :-)

Czytasz=komentujesz
komentarze naprawdę wspierają nas mnie do dalszej pracy :-)

3 komentarze:

  1. super! Czekam na rozdział 3!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja tu tydzień temu w poniedziałek sobie wchodzę szczęśliwa, że dodałaś rozdział, a tu go niema! Weszłam dzień później i co? NIEMA!
    Ale wracając do bloga...ten rozdział tak jak i pierwszy jest zajebisty! Pisz dalej! Aha i życzę Ci weny! :-*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że Ci się podoba...to wielka przyjemność wiedzieć, że piszesz i chociaż komuś się to podoba :-)

      Usuń